#39 „Świat się kiedyś rozpierdzieli, gdy nie będzie marzycieli…”

Cytat z mojej przyjaciółki, która skutecznie mnie nim pocieszyła. Jak ładnie to nazwała bliska mi osoba: „masz dziecięcą niewinność”. W moi przekonaniu jednak niewiele osób tak ją odbiera. Ostatnia cisza na blogu to gorzki czas zrozumienia, że dla wielu osób jestem po prostu naiwna i taką naiwność da się łatwo wykorzystać. Wszelka przemoc z kolei boli i zakleja usta, ale po przełknięciu tej niesprawiedliwości można o niej mówić. Dzisiaj będzie o dojrzewaniu, które jest nieco opóźnione przez lata walki z chorobą.

Dojrzałość. Czym jest? Jaki jest człowiek dojrzały? Do czego ma prawo, a do czego nie? Co wreszcie wyznacza życiową smugę cienia? Pytam i rozmawiam o tym z ludźmi, których uznaję za autorytety dojrzałości, ale… okazuje się, że nie ma na to jasnej odpowiedzi. Faktem jest, że każdy z nas ma zlepek cech, które tworzą jego niepowtarzalną i unikatową tożsamość.

W schizofrenii mojej jednak było tak, że u progu wchodzenia w dorosłość musiałam się kompletnie rozsypać, żeby się poskładać. Jakby to nazwał psychiatra: „zdezintegrować, żeby doszło do integracji”. Świadomość własnego regresu, tego, że jest się w innym miejscu niż rówieśnicy, jest bardzo bolesna. Akceptacja tego, że ma się problemy z byciem dorosłym człowiekiem, jest po prostu trudna. Do tego dochodzi sytuacja taka, że jeśli zachowujesz się dziecinnie, inni traktują Cię jak dziecko. W ten sposób koło się zamyka.

Dlatego terapia, choć trudna, jest dla mnie niczym odkrywanie nieznanych lądów. Takim lądem, na którym można postawić twardo dwie nogi i po nim chodzić, jest właśnie dorosłość. Psychoza w moim odczuciu przypomina świat rozmarzonego dziecka, któremu zaciera się granica tego, co jest, z tym, co sobie wyobraża. Jasne, że jest to o wiele bardziej skomplikowane, ale widzę tutaj pewne podobieństwo, pewną ucieczkę w świat wewnętrzny, gdzie czujemy się bezpieczniej, mimo czyhających tam niebezpieczeństw, chociażby w postaci służb, które nas śledzą itd.

„Jeśli wykluczony zostanie Dorosły, wyłączona zostanie także dojrzała zdolność testowania rzeczywistości. Zamiast tego można usłyszeć tylko dialog Rodzic – Dziecko. Idące za tym działania, uczucia i myśli wyrażają trwający konflikt. W skrajnych przypadkach niewykorzystanie możliwości dojrzałego sposobu testowania rzeczywistości i radzenia sobie z nią sprawiają, że działania i myślenie mogą stać się dziwaczne, a nawet psychotyczne”.

(I. Stewart, V. Joines, „Analiza Transakcyjna dzisiaj”)

Na początku mojej drogi zdrowienia lekarze odradzali mi psychoterapię. Po latach okazała się ona zbawienna i jedną z najważniejszych rzeczy, którą mi dała, jest próba uformowania swojej tożsamości jako dorosłej już kobiety. Wyrwa, którą uczyniły cztery psychozy w procesie mojego rozwoju świadczy tylko o tym, jak trudno było mi wkroczyć w dorosły świat. Brak odpowiednich wzorców wyniesionych z domu nie ułatwiał tej sprawy. Nie wiedziałam, na czym się oprzeć ani gdzie szukać, bo przecież nie na srebrnym ekranie telewizora. Chce przez to powiedzieć, że moim zdaniem najcenniejszym wsparciem dla osób ze schizofrenią jest wspieranie ich w byciu dorosłym. Wiara, że uda nam się zrealizować odpowiedzialne, samodzielne i satysfakcjonujące życie.

Osób, które pozwalają mi w swoim czasie dorosnąć jest wiele. Tym wpisem bardzo Wam dziękuję i życzę wszystkim osobom, chorym czy zdrowym, które odznaczają się „dziecięcą niewinnością”, żeby nie tracili jej do końca, bo to cecha, która pozwala widzieć dużo piękna. Z drugiej strony życzę wypracowania sobie tarczy ochronnej przed wszelkimi nadużyciami ze strony takiego jakim jest świata. Zatem, jak to często bywa, niech i teraz prawda leży po środku.

Jak zwykle zapraszam do kontaktu i czekam na Wasze komentarze oraz linki do Waszych blogów lub innych stron, którymi mogę się zainspirować. Łączmy się, bo świat się kiedyś rozpierdzieli, gdy nie będzie marzycieli.  😊

2 myśli w temacie “#39 „Świat się kiedyś rozpierdzieli, gdy nie będzie marzycieli…”

  1. Data napisania Twojego posta to moje urodziny. Ja też się musiałam rozsypać 16 lat temu przed moimi urodzinami. Do dzisiaj żadnej psychoterapii.. Może spotkania z psychologiem z powodu mojej relacji z mężem. W tym roku z powodu rozsypałam się na amen. Mój ukochany lekarz zmarl, dowiedziałam się podczas drugiego pobytu w szpitalu psych. Mam dla kogo żyć

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: